Menu

5 sposobów na udany związek po ślubie

"Kochana, ciesz się tymi motylami w brzuchu, bo po ślubie będzie tylko gorzej" - słyszałaś to już kiedyś? Ile przyjaciółek narzekało, że po ślubie mąż zmienił się z partnera we współlokatora? I choć wiesz, że Twój ukochany jest inny, to jednak masz wątpliwości - czy będzie tak samo z obrączką na palcu? Poznaj 5 prostych zasad, dzięki którym Wasza miłość będzie kwitnąć także po ślubie."

1. Bądźcie pozytywni - " Radujcie się zawsze w Panu, jeszcze raz mówię: radujcie się!" Wychodziliśmy rano do pracy i strasznie nam się spieszyło, bo znów zaspaliśmy. Biegaliśmy jak poparzeni po domu, do tego rozlało nam się mleko dla dziecka i trzeba było zrobić nowe. Kiedy już ubrałam małą i byłam gotowa do wyjścia, okazało się, że Radek znów zapodział gdzieś kluczki do samochodu. Już chciałam zacząć na niego krzyczeć, ale nagle zapaliła mi się w głowie czerwona lampka - po co mam to robić? Czy znajdzie szybciej te kluczyki, jeśli będę dla niego niemiła? Więc uśmiechnęłam się szeroko, pocałowałam go i pomogłam mu szukać. Znaleźliśmy je w ciągu 30 sekund. I to jest taki nasz patent, który wzięliśmy z jednej ze ślubnych kartek. Ktoś zdradził nam tam sekret udanego małżeństwa według swojej babci: "Trzeba często się do siebie uśmiechać, dużo całować i przytulać". (Monika i Radek, 4 lata po ślubie)

 

 

2. Zakochujcie się wciąż na nowo - "Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością" Poprzedniego dnia miałam naprawdę paskudny dzień w pracy. Przez całą noc śniły mi się koszmary i rano wstałam w okropnym humorze. Myślałam o tym, że znowu będę musiała oglądać swojego szefa. Chciałam opowiedzieć o tym Marcinowi, ale on już wyszedł do pracy. Zatopiona w czarnych myślach weszłam do kuchni. Włączyłam światło i zobaczyłam dżem truskawkowy na blacie naszego białego kuchennego stołu. W pierwszym odruchu skoczyło mi ciśnienie: "I jeszcze musze za niego sprzątać od rana!". Chwyciłam ścierkę i wtedy zdałam sobie sprawę, że Marcin narysował tym dżemem na stole wielkie serce. Obok stały grzanki i karteczka "Smacznego, supermenko!". (Justyna i Marcin, 10 lat po ślubie)

 

3. Planujcie czas tylko dla siebie - "Wprowadzajcie zaś słowo w czyn" Wydawało mi się, że jak już się pobierzemy i zamieszkamy razem to wreszcie będziemy mieli dla siebie mnóstwo czasu . Szybko okazało się jednak, że poranna bieganina wygląda tak samo, kiedy byłam panną, tyle że teraz robimy to we dwójkę - biegamy po domu szykując się do pracy i nie mamy dla siebie ani minuty. Paweł co jakiś czas pracuje na popołudniową zmianę, więc po pracy nie zawsze się widujemy. W niektóre dni to ja mam z kolei popołudniu zajęcia. I nagle okazało się, że całe dnie się mijamy i spotykamy się dopiero wieczorem w łóżku. Postanowiliśmy to zmienić. Umówiliśmy się, że codziennie wieczorem, choćby było bardzo późno, siadamy przy herbacie i poświęcamy sobie parę minut. Do tego każde niedzielne przedpołudnie jest tylko dla nas - spędzamy je leniwie w łóżku albo gdzieś wychodzimy, ale tylko we dwoje. Do teściowych jeździmy, ale dopiero na obiad. (Marta i Paweł, 2 lata po ślubie)

 

 

4. Dbajcie o drobne uprzejmości - "Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny" Na początku znajomi się trochę ze mnie podśmiechiwali. Mówili, że jestem taką "typową żonką", która czeka na męża z ciepłym obiadem kiedy ten wraca z pracy. Niektóre koleżanki radziły mi nawet, żebym nie dawała się tak uciemiężać. Kiedy byłam mała to myślałam, że kiedy znajdę tego jedynego to będziemy jak te dwie połówki jabłka - nastąpi magiczne "klik", będziemy żyli długo i szczęśliwe. Jak dorosłam zrozumiałam, że miłość to proces. To nie jest tak, że znajdziesz księcia z bajki, a potem to już tylko laba na Bahamach i drinki z palemką. Nad relacją trzeba cały czas pracować, trzeba chcieć coś z siebie dać. I  te stereotypowe obiady, które przygotowuję dla Kamila to jest taki dar ze mnie, które ja chcę mu ofiarować. On mi się za to rewanżuje przepysznymi śniadaniami kiedy ja wracam z nocnego dyżuru.  (Marysia i Kamil, 5 lat po ślubie)

 

5. Nie uciekajcie od rozmowy - "Niech nad waszym gniewem słońce nigdy nie zachodzi" Jeśli się kłócimy to o jakieś pierdoły, bo w kwestiach fundamentalnych się zgadzamy. Każdy konflikt trzeba przegadać - od rozmowy nie da się uciec. Wiemy, że jako kobieta i mężczyzna różnimy się od siebie, ale zamiast jak nastolatki kazać się domyślać o co nam chodzi, po prostu sobie o tym mówimy jak dorośli ludzie. I najważniejsza dla nas zasada - "niech nad naszym gniewem nie zachodzi słońce". To znaczy, że albo przegadujemy sprawę od razu, jeszcze tego samego dnia, albo wspólnie uzgadniamy, że porozmawiamy o tym rano i zawiązujemy swego rodzaju rozejm na czas nocy. Bo każde z nas może już się nie obudzić. Gdybyśmy zasnęli tacy wściekli i odwróceni do siebie plecami to jak to drugie miałoby potem z tym żyć? (Basia i Filip, 22 lata po ślubie)

 

Jeśli jesteście jeszcze przed powiedzeniem sobie "tak" nie bójcie się tego zrobić! "Małżeństwo to najlepsza decyzja, jaką w życiu podjęłam" - mówi Monika, która jest szczęśliwą żoną od 5 lat. Jeśli chcecie podjąć równie trafną decyzję, wejdźcie na  stronę Ślub Pełen Miłości. To wyjątkowy projekt dla zakochanych par młodych, dzięki któremu Wasza wielka miłość zmieni życie potrzebujących. Dowiedz się więcej: slubpelenmilosci.pl  

 

 [1] 

Powrót

Wyszukiwanie

Dzisiaj jest

środa,
24 stycznia 2018

(24. dzień roku)

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

BIULETYN PARAFIALNY

Licznik

Liczba wyświetleń:
1540779

nowy