Menu

Dobra malzenska klotnia to rzecz pozadana

Kłótnia małżeńska, wzajemne gwałtowne wyrażanie swoich opinii, to w sumie rzecz pożądana a nawet piękna. To przecież samo życie. 

Dobre kłótnie bronią partnerstwa w małżeństwie, zapobiegają nudzie i stagnacji. Św. Paweł Apostoł zachęca: “Kłóćcie się", ale zaraz dodaje: “...tylko nie grzeszcie". Zakłada, że sama kłótnie grzechem nie jest. To tylko wymiana zdań, może jedynie nieco podniesionym głosem.

 

Oglądałem kiedyś włoski film ukazujący perypetie kochającej się pary. Była w nim jedna urocza scena. Mąż i żona kłócą się coraz głośniej, sąsiedzi wyglądają przez okna, nasłuchują. W pewnym momencie ona nie wytrzymuje napięcia, obrażona odwraca się, udaje się do swojego pokoju i zamyka się na klucz. On idzie za nią, puka wielokrotnie i woła ją skruszonym głosem. Ona nie otwiera. Po dłuższym czasie słychać jednak zgrzyt klucza w drzwiach. Ona wychodzi, a on mówi do niej: "No widzisz, jakaś ty jest. Jak z tobą można żyć? Tak pięknie kłóciliśmy się, ale tyś wszystko popsuła".

Nie należy dramatyzować w małżeństwie chwilowego zniecierpliwienia, podniesionego głosu. Kłótnia może być jednak dobra tylko pod określonymi warunkami. Osobę, z którą się kłócimy, należy traktować jako równorzędnego partnera, a nie wroga, którego trzeba zniszczyć. Nie wolno w czasie sprzeczki poniżać ani się, ani innych. W kłótni należy spierać się uczciwie. Nie wolno sięgać po nieprawdziwe argumenty, kłamstwo, oszczerstwo. Nie wolno też wykorzystywać swojej przewagi, np. siły fizycznej czy psychicznej. Kłócąc się należy pamiętać, że ostra wymiana zdań ma służyć wypowiedzeniu gwałtownych emocji, ustaleniu pewnego kompromisu, a nie upokarzaniu i obrażaniu innych.

Gdy z kimś ostro się kłócimy, doświadczamy pokusy, by zadać "ostateczny cios", na przykład poprzez przywołaniu jakiejś starej upokarzającej historii. Nie wolno tego robić. Nie wolno także - nigdy i pod żadnym pozorem - używać ciężkich raniących słów.Bywa, że w czasie kłótni wyleci nam z ust jakieś "jedno słówko", które w tym momencie zdaje się być jedynie małym wróbelkiem, ale już po kilku chwilach zdajemy sobie sprawę, że przesadziliśmy... Wróbelek ten rośnie i staje się z czasem ciężkim wołem.

 

Takie "jedno słówko" bywa potem pamiętane całe lata. Kłótnie, gdy nie panuje się nad emocjami i językiem, przeradzają się niekiedy we wzajemne obrzucanie się błotem i ranienie siebie. Tego też czynić nie wolno. Małżonkowie sprzeczając się muszą pamiętać, że żyją pod jednym dachem, budują jedno gniazdo rodzinne i razem wychowują dzieci.

Gdy kłótnie małżeńskie trwają całymi tygodniami i miesiącami, łatwo przemieniają się w wojnę domową. Wojna zaś to zawsze nienawiść, destrukcja, zabijanie i śmierć; w małżeństwie śmierć miłości. Odwołanie się do humoru stwarza małżonkom doskonałą okazję do honorowego dla obu stron zakończenia kłótni i wzajemnego pojednania się. "Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce" - doradza Jezus ("GK", 29 IX 2012). Józef Augustyn SJ / "Gazeta Krakowska"

 [1] 

Powrót

Wyszukiwanie

Dzisiaj jest

czwartek,
14 grudnia 2017

(348. dzień roku)

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

BIULETYN PARAFIALNY

Licznik

Liczba wyświetleń:
1500420

nowy